Ekstremalna wyprawa Morsów – Rzeźnik 2017

AKTUALNOŚCI » Ekstremalna wyprawa Morsów – Rzeźnik 2017

 

Bieszczady przywitały nas przepiękną pogodą, więc pełni entuzjazmu (po dwunastogodzinnej nocnej jeździe) zaczęliśmy planować Maćka niedzielny start. O 16:00 zaczęło lać i tak już zostało do 1:00 w nocy. Entuzjazm uchodził jak powietrze z balonu, parę razy zmienialiśmy warianty ubioru, a dodatkowo aura za oknem zaczęła napawać lękiem. Ale słowo się rzekło, odwrotu nie ma.

O 1:30 przestało padać, ale wyszła okropna mgła. Do startu półtorej godziny, panowie nastawieni pozytywnie, więc będzie dobrze. Start o 3:00 w nocy rozgonił chmury i wszelkie obawy. Na I punkcie Maciek z Ewkiem zameldowali się na 56. miejscu na 537 par! Błoto na trasie oblepiało buty i powodowało poślizgi, ale szło świetnie i tak zostało do końca. Skończyli na 55. miejscu z czasem 12:07.

Jednak to nie był koniec przygody, ponieważ jechali tam z nastawieniem na ukończenie Rzeźnika HardCore+ 100 km, czyli jeszcze do pokonania zostało 20 km. Panowie się zastanawiali, ja ich namawiałam, żeby próbowali, bo po to przyjechaliśmy, do trzech razy sztuka, itp. Decyzja zapadła, biegną dalej. Stojąc na mecie HardCorea+, szybko pożałowałam swoich słów, bo w limicie 19 godzin zmieściły się tylko 4 pary z 24. Warunki okazały się szaleńczo trudne. Ukończyli 103 km (po drodze zabłądzili) z łącznym czasem 17:20:05.

Przez następne trzy dni odbywał się Rzeźnik na Raty. Każdego ranka o 6:00 rano zaczynał się start kolejnego etapu. Przebiegłam dystans tradycyjnego biegu, jednak „ułatwieniem” było podzielenie trasy. Ułatwienie okazało się ogromną trudnością, ponieważ każdego dnia było ciężej, zmęczenie dawało się we znaki, a nogi odmawiały posłuszeństwa. Wynik zaskoczył mnie bardzo, zajęłam 41. miejsce open, 11. wśród kobiet, a w kategorii K30 byłam 4.

Podbudowani sukcesami, chcieliśmy zakończyć Festiwal Biegowy Małym Biegiem Rzeźnika, czyli Rzeźniczkiem na dystansie 28 km. Wspólnie byliśmy tylko na starcie, ponieważ Maciek chciał złamać 3 godziny, ja 4. Plan wykonaliśmy w stu procentach. Maciek pobiegł świetnie, był 17. open (na 721 osób), w kategorii M40 – 6. z czasem 2:57:14. Ja zajęłam 192. miejsce open, wśród kobiet 23. (na 253 osoby), w kategorii K30 – 16. z czasem 3:52:49.

 

Za rok wrócimy na pewno, aby pobić własne rekordy.